niedziela, 26 maja 2013

Farewell ♥





- Już nie śpisz? - usłyszałam głos Alex która właśnie w stała z materaca na podłodze. 
- Nie już nie. - odparłam zakłopotana.
- Chodź pokaż tę rękę. - powiedziała i w tej samej chwili ruszyła w stronę kuchni.
Nie wiedziałam co mam zrobić. Po tym co się wczoraj stało nie wiem czy będę mogła ze spokojem patrzeć w lustro. Do tej pory myślałam, że Steve  jest jedynym chłopakiem na świecie który może mnie zrozumieć. Tak samo jak ja nie ma żadnej rodziny ani kogoś na kim mógłby polegać. Cały czas nie wiem mogłam żyć z takim człowiekiem jak on. Alex jednak miała rację, że to jeden wielki drań. Muszę częściej jej słuchać. Od tej pory to ona i Chris są dla mnie najważniejsi.
Cały czas po głowie chodzą mi słowa Steve'a "Uważaj ma siebie" Może to dziwne ale czuję się zastraszona. Boję się, że może mi coś zrobić a co najgorsze zbić tak jak próbował to wczoraj zrobić. Moje przemyślenia przerwało pukanie do drzwi. 
Nagle oby dwie z Alex stanęłyśmy na równe nogi i pobiegłyśmy w stronę drzwi. 
- Spokojnie. - szepnęła a ja podeszłam bliżej żeby zobaczyć kto się dobija do drzwi.
Nagle po całym domu rozbrzmiewały słowa:
- Dziewczyny otwórzcie to ja Chris.
Kamień spadł mi z serca. Już myślałam, że to Steve. Na szczęście to był Chris, mój najlepszy przyjaciel. Znamy się od dziecka razem chodziliśmy do szkoły. Zawsze pomaga mi w podjęciu ważnej decyzji. Po prostu jest dla mnie kimś ważnym. 
Minęło sporo czasu zanim podeszłam do drzwi. Byłam w szoku. W końcu wzięłam się w garść i z całej siły szarpnęłam za klamkę otwierając tym samym drzwi.
- Boże tak się o ciebie martwiłem! - odpowiedział i mocno przytulił mnie do siebie. Jego ramiona z łatwością oplatały cały mój tłów. 
Poczułam lekki ból, nie był to ten sam ból co wtedy gdy Steve wbijał mi nóż w rękę to było coś innego. To był ból szczęścia.
Nagle poczułam jego bladoróżowe wargi dotykające moje policzka. Czułam się wniebowzięta. W pewnym momencie też chciałam zrobić to co on ale nie mogłam. Jess... weź się w garść powiedz mu w końcu o wszystkim bo inaczej nigdy cię nie wypuści z uścisku - pomyślałam i jednym szybkim ruchem odepchnęłam go od siebie. Czułam się dziwnie. Nie lubię ranić innych ale w tym wypadku nie mogłam inaczej postąpić. Gwałtownym ruchem spojrzałam na jego oczy. Jego wyraz twarzy był dość nie typowy. Nie wiem co mu się stało ale mogę tylko podejrzewać, że jest na mnie teraz zły za to co mu zrobiłam. Nie chciałam. Przepraszam.
Nareszcie zebrałam się na odwagę i powiedziałam łapiąc go czuło za rękę:
- Chodź usiądź razem z nami.
Tak tez zrobił a ja razem z Alex usiadłam obok niego.
- Powiecie mi o co chodzi?Alex dzwoniła i mówiła żebym jak najszybciej przyjechał - opowiedział zagryzając od czasu do czasu lewy róg dolnej wargi.
- Noo too.... - parsknęłam niechętnie pod nosem.
- To może ja zacznę? - zapytała.
- No mówcie szybciej bo zaraz nie wytrzymam! - krzyknął zaniepokojony. 
Widziałam jak się złości. Zawsze wybucha złością i chodzi po całym domu szukając szklanki zimnej wody. Tym razem powstrzymała się od zbędnych komentarzy i awantur. 
- Nie ma na co dłużej czekać. Wczoraj gdy spotkałam się z Jessicą w parku widziałam Steve'a który właśnie był z jakąś inną dziewczyną. Trochę się z tego pokłuciłyśmy ale to już inna historia. Gdy doszłyśmy do domu ...
Nagle zakręciło mi się w głowie. Czułam jak cały świat kręci się wokół mnie a ja jestem tylko malutkim pionkiem który czeka aż ktoś zdoła zrobić nim jakiś ruch. 
Spojrzałam na Alex . Bardzo zaniepokoiła się moim stanem. Szybkim ruchem kiwnęłam głową na znak, że może mówić dalej. 
- Gdy doszłyśmy do domu miałyśmy się przebrać w jakieś ciuchy bo byłyśmy całe przemoczone i wtedy on dobijała się od drzwi. Otworzyłyśmy nie wiem dlaczego.
- A co on chciał? - zapytał Chris.
- Chciał kasę ale wtedy nic nie miałyśmy. Gdy mu o tym powiedziałyśmy on rzucił Jessicą o ścianę a wtedy....
Nie wytrzymała już dłużej. Złapała mnie za rękę i nagle zobaczyłam jak po jej bladym policzku spływają łzy. Ścisnęłam ją mocno dłoń jak ona mnie. 
- Mów dalej. - szepnęłam do niej po cichu.
- Ale na pewno? - zapytała.
- Tak mów dalej nie przejmuj się mną. - odpowiedziałam uśmiechnięta.
- A wtedy przeciągnął nóż i zranił ją w nadgarstek.
Gdy tylko usłyszałam te słowa od razu wstałam i ruszyłam w stronę łazienki. Niespodziewanie poczułam czyjś dotyk na mojej dłoni. To Chris złapał mnie za rękę i przytulił z całej siły. Poczułam ciepło które oplotło całe moje ciało swoimi dłońmi. Mogłam całą wieczność zostać w jego ramionach albo mogłam stanąć i wziąć się za siebie. Wybrałam to drugie...
- Zostań tu. Za chwilę przyjdziemy. - odparła uśmiechnięta.
W głębi duszy poczułam wielką ulgę. Chociaż ona jako jedyna utrzymywała pogodny nastrój. Uwielbiam ja za to i oczywiście za wiele innych rzeczy.
Jestem zmęczona, najchętniej cały dzień przespałabym w łóżku. Nic nowego. 
Szybko usiadłam na łóżku i skuliłam się w kłębek. Zasnę tak będzie najlepiej dla wszystkich. Najchętniej opuściłabym ten świat na dobre. To wszystko nie ma już żadnego sensu boję się, że tak może zostać już na zawsze. Zamknęłam oczy i usłyszałam głos Chrisa:
- Wstawaj musimy ci coś powiedzieć. 
- O co znowu wam chodzi zostawcie mnie w spokoju tak będzie najlepiej dla mnie a w szczególności dla was. - odparłam.
- Nie mów tak! - krzyknęła zrozpaczona Alex.
- Najpierw nas wysłuchaj okey? - zapytał Chris.
- Okey słucham. - odpowiedziałam skwaszona jakbym właśnie w tym momencie przeżuwała plaster cytryny. 
- Wyjedźmy stąd - ciągnęła Alex.
- Ty chyba żartujesz. - parsknęłam.
- Ale zrozum jeśli nie wyjedziemy on nie da ci spokoju. Będzie cię nękał i nie wiadomo do czego więcej jest skłonny ten twój Steve. - opowiedziała złośliwie. 
- Jeśli nie chcesz iść z tym na policję to to jest najlepsze rozwiązanie z tej całej piepszonej sytuacji. - powiedziała zdenerwowany.
- Jess może być naprawdę fajnie. Zaczniemy wszystko od nowa. To co było tutaj nigdy się tam nie zdarzy. Pamiętaj o tym. - ciągnęła dalej. Usiadła obok mnie i nagle poczułam jej dotyk na moim czole. Alex była kochana robiła wszystko aby wyciągnąć mnie z tego całego dna. A ja co? A ja jestem okropna w ogóle nie widzę tego co ona dla mnie robi. Jestem straszna. 
- A gdzie mielibyśmy wyjechać? - zapytałam 
- Do Londynu . - odpowiedziała Chris.
W sercu poczułam wielkie szczęście. Zawsze chciałam tam pojechać a co dopiero zamieszkać. Teraz wierzę w marzenia się spełniają.
- A gdzie będziemy mieszkać? - zapytałam zaciekawiona. 
- Wszystko jest już załatwione. - odpowiedzieli oboje. 
- Dobra jeśli chcemy zdążyć na samolot musimy już teraz zacząć się pakować. - powiedziała szczęśliwa i wszyscy razem poszliśmy na górę. 

                                                               *******************

Rozdział może taki, taki dziwny. Mało akcji i w ogóle ale cała akcja rozkręci się później. Uwierzcie mi a na pewno nie pożałujecie. Oczywiście jak zawsze komentujcie. 
Całuję :*

2 komentarze:

  1. uhuhuhuhuh no jak wyjadą to na pewno się coś wydarzy co nie, tylko co!

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś się na pewno wydarzy może być to mile jak i trochę gorsze :)

    OdpowiedzUsuń