wtorek, 21 maja 2013

Dark Sky ♥




Znowu pada deszcz, nic nowego. Stoję pod drzewem cała zmarznięta. Z niepokojem patrzę na mój zegarek. Już piętnasta, Alex już dawno powinna tutaj być. Szybkim ruchem wyciągam telefon z tylnej kieszeni jeansów i natychmiast patrzę na ekran czy aby na pewno nie dzwoniła żeby poinformować mnie, że się odrobinę spóźni. Odrobinę to za mało powiedziane. Nie wytrzymam już tego dłużej. Z natury jestem bardzo spokojna ale nienawidzę spóźnialskich gghhrryy...Nie ma na co dłużej czekać, pójdę sama tak będzie najlepiej- pomyślałam po cichu w głowie i z wielkim niepokojem zrobiłam parę kroków do przodu gdy nagle usłyszałam głos Alex.
- Stój, czekaj już jestem ! 
- No w końcu. - odparłam lekko znudzonym głosem.
- Nie denerwuj się tak musiałam zgubić Stev'a. - odparła nieśmiało.
- Dlaczego? Co ty znowu od niego chcesz? - wykrzyknęłam najgłośniej jak tylko mogłam.
- Spokojnie. Znowu widziałam go z jakąś inną dziewczyną na ławce w parku. Powiedz mi, dlaczego ty z nim jeszcze nie zerwałaś? Przecież on zdradza cię z pierwszą lepszą dziewczyną jaka tylko spotka na ulicy a od ciebie bierze tylko kasę na papierosy i nie wiadomo co jeszcze. - ciągnęła.
- Ja go kocham. Czy tak trudno jest to zrozumieć? To pierwszy chłopak z którym jestem. - opowiedziałam troszeczkę niższym głosem aby jej nie urazić.
- No ale..... - Spokojnie ciągnęła Alex.
- Dobra już skończmy nie warto jest się kłócić. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami i nie pozwolę aby jakaś głupia kłótnia zniszczyła to wszystko. - opowiedziałam z ogromnym uśmiechem na twarzy.
Jednym szybkim ruchem chwyciłam ją za rękę i krzyknęłam z zachwytu:
- Dobra okey chodźmy już! 
- A tak dokładnie to gdzie idziemy? - zapytała zniecierpliwiona.
- No do mnie a gdzie indziej? W końcu dzisiaj są moje urodziny.
Te słowa przyszły mi z wielką łatwością i nawet nie wiem dlaczego ale w głębi duszy pomyślałam sobie, że nic a w szczególności nikt nie zniszczy nam tego wieczoru.
- Wszystkiego Najlepszego!! - odparła i z całej siły objęła mnie w ramiona.
- O matko! - wykrzyknęła zakłopotana a zarazem zmartwiona Alex.
- Co się stało? - zapytałam.
- Kompletnie zapomniałam o prezencie dla ciebie. Przepraszam.
- Nie przejmuj się prezenty nie są najważniejsze. Ważne, że ten dzień mogę spędzić tylko z wami. 
Bez chwili zastanowienie ruszyłam prosto w sam środek ścieżki.
- Poczekaj! A kogo jeszcze zapraszasz? - spytała.
- No oczywiście, że ciebie i Chris'a. - odpowiedziałam zadowolona.
- A Steve? -  zapytała z miną jakby kogoś zabiła.
- Dzisiejszy dzień chcę spędzić tylko z wami. Taki układ mi pasuje.
- Mi też.... - odpowiedziała.
Alex nie mogła się już doczekać kiedy dojdziemy do mojego domu na Warner Street. Była podekscytowana. Podekscytowana to za mało. Minęłyśmy wiele sklepów i krętych uliczek. Droga była bardzo długa a Alex od czasu do czasu do czasu zatrzymywała się na chwilę aby poprawić sobie fryzurę. Ta... poprawiać sobie fryzurę w czasie deszczu tylko mistrz tak potrafi. Można powiedzieć, że właśnie za to ją lubię za jej odmienność. Mogę się założyć, że na świecie nie ma takiej drugiej Alex. Poznałyśmy się trzy lata temu gdy po raz pierwszy zaczęła się jej przygoda z policją. Tamtego dnia kiedy wracałam od Chrisa wpadłam na nią. Uciekała przed dwoma gośćmi w starych podartych ubraniach. Straszny widok, od tej pory jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami na świecie. Teraz się zmieniła jest zupełnie innym człowiekiem. 
W końcu dotarłyśmy do domu. Szybko zamknęłam za sobą drzwi a Alex natychmiast powędrowała w stronę salonu. 
- Jestem cała mokra. - mruknęła pod nosem.
- Chodź zaraz coś znajdę na przebranie. - odpowiedziałam
Moje plany przerwał dudniący po całym domu odgłos dobijania się do drzwi.
- Jessica otwórz drzwi! -  krzyknął Steve szarpiąc coraz mocniej za klamkę.
- Nie! Odejdź jak wytrzeźwiejesz to przyjść! - warknęła Alex.
- No otwórz te cholerne drzwi!!- wydzierał się na cały głos.
Szybkim krokiem podeszłam do Alex i szepnęłam jej do ucha:
- Poczekaj tu ja pójdę otworzyć bo zaraz wyważy te drzwi.
- Nieeee! - krzyczała Alex ale było już za późno....
- Steve! Wyjdź! - krzyknęłam zaniepokojona.
Chłopak zaśmiał sie i zaczął rozglądać się po całym pokoju. 
- Chyba mnie nie znasz przecież wiesz, że ja nigdy nie poddaje się bez walki. - mruknął pod nosem.
- Nie słyszysz co mówi? Wyjdź! - powiedziała głośno Alex spoglądając mu prosto w twarz.
Nie mogłam tego już dłużej wytrzymać aż w końcu wybuchłam:
- Po co tu przyszedłeś? Co kasa ci się skończyła. Nie masz za co kupić sobie kolejnych świeższych działek? Oh tak mi przykro - ciągnęłam dalej. 
Steve zmierzył mnie od stóp do głów a później krzyknął;
- Daj kasę!!!!!
- Nie mam! - krzyknęłam jeszcze bardziej wkurzona.
- Przecież wiem, że masz. Nie kłam - opowiedział dość spokojnie.
- Nie mam nie rozumiesz! - krzyknęłam a on pchną mnie z całej siły na ścianę.
- Myślisz, że teraz jesteś taka pewna siebie bo jest z tobą twoja durna koleżaneczka? - zapytał z szyderczym uśmiechem na twarzy.
- Zamknij się do cholery!!- powiedziałam z lekką pewnością.
Bałam się go, był nie obliczalny Ciekawe co mu się stało? Może znowu przedawkowała albo a zły humor? Nie wiem i prawdopodobnie nigdy się tego nie dowiem.
- Szkoda byłoby takiej ślicznej buźki co nie? - mruknął przejeżdżając nożem po mojej dolnej wardze.
Steve zniżył nóż do mojego prawego nadgarstka i jednym szybkim ruchem przycisnął mnie mocniej do ściany wbijając nóż w moją dłoń.
Ból był nieziemski. Czułam jak krew spływa po moich palcach a później ociężała kapie na ziemię. To już koniec zaraz nas już tutaj nie będzie. W tym samym momencie Alex krzyknęła przestraszona z komórką w ręce:
- Odejdź od niej bo zadzwonię na policję!
- Tylko spróbuj - warknął rozwścieczony.
W końcu nabrałam powietrza i z zaciśniętymi zębami krzyknęłam:
- Wyjdź do cholery!
W tej samej chwili poczułam jak jego dłoń puszcza moją zakrwawiona rękę i grzecznie odchodzi w stronę drzwi.
- Pamiętajcie! Jeśli zadzwonicie na policję nie będzie już tak miło a i jeszcze jedno nie uciekaj bo i tak cię znajdę.- popatrzał na mnie i wyszedł trzaskając za sobą drzwiami. 
W sercu poczułam wielką ulgę. Serce biło mi coraz szybciej.
- Spokojnie Jess..Już po wszystkim. - powiedziała Alex i usiadła obok mnie tym samym chwytając mnie za rękę.
Spojrzałam jeszcze raz w jej stronę. Wiedziałam, że jest bardzo przestraszona ale jak zawsze nie dawała tego po sobie poznać. Wiem już wszystko. Wiem, że nic nie będzie już takie jakie było wcześniej...

                                                                  ************
A oto pierwszy rozdział mojego opwiadanka. Mam nadzieję, że wam się spodobał. Oczywiście komentujcie. Jak zawsze jestem otwarta na krytykę jak i na kilka miłych słów. @odczapy już skończony masz już co czytać :**
Całuję :*

2 komentarze:

  1. aww dziękuje, ale wiesz co? warto było trochę poczekać;)

    OdpowiedzUsuń
  2. <3 dziękuję miło jest to usłyszeć ^-^

    OdpowiedzUsuń