sobota, 1 czerwca 2013

Welcome London ♥





Za oknem tylko chmury. Piękne białe kłębki wełny, nic więcej. Od czasu do czasu widać skrawek błękitnego nieba ale to tylko czasami. Od czterech godzin siedzę bez przerwy w jednym miejscu...W samolocie. Tak to prawda zgodziłam się nie miałam innego wyjścia. Nie mogłam już tam dłużej zostać wszystko przypominałoby mi Steve'a a tego nie chcę, chcę jak najszybciej o nim zapomnieć. Kiedyś myślałam, że życie w Paryżu jest jedną wielką bajką. Myliłam się może na początku właśnie tak było ale teraz  już nie. O teraz zaczynam nowe życie bez Steve'a i mojej rodziny której nigdy nie miałam. Zrobiło mi się smutno jeszcze raz spojrzałam w stronę okna a wtedy poczułam czyjąś dłoń.
- Już wstałaś? - zapytała Alex.
- A spałam? - zapytałam zaniepokojona. 
- Tak odkąd wylecieliśmy z Paryża nic się nie odzywasz. - odpowiedziała.
- Teraz jednak coś mówię. - podsumowałam z ogromnym uśmiechem.
- O! Widzę, że humor ci powraca, - powiedziała żartobliwie.
- Można to tak ująć. - parsknęłam 
- A gdzie Chris? - zapytałam.
- Nie mógł z nami lecieć, ma dużo roboty ale jak się z nią uwinie na pewno przyleci. - odpowiedziała zasmuca na moje pytanie.
- Aha. - parsknęłam. 
- Masz posłuchaj. - powiedziała Alex.
- A co to? - zapytałam.
- ROOM 94. - opowiedziała zasłuchana.
- No to daj !! - prawie krzyknęłam jakby nagle obsypano mnie bukietem róż. I właśnie tak się czułam. Uradowana, tak to dobre słowo aby to opisać. Kocham ROOM 94 pod każdym względem. Oddałabym wszystko aby móc ich spotkać nawet miłość do Steve'a. Znowu nie mogę o nim zapomnieć ale muszę. Alex włączyła muzykę a ja mogłam się relaksować......
- Niedługo powinniśmy lądować.- usłyszałam głos pewnej staruszki siedzącej przede mną ze swoim wnuczkiem . Welcome London pomyślałam. Byłam bardzo ciekawa gdzie będzie będziemy a przede wszystkim z kim. W sumie nie obchodziło mnie to tak bardzo. Ważne, że byłam  z Alex. 
- Ej nie śpij. - usłyszałam głos Alex pijącej gorącą czekoladę . 
- Czemu? Już jesteśmy? - zapytałam.
- Nie jeszcze  z jakieś pół godziny. - uśmiechnęła się. 
- A tak w ogóle to gdzie będziemy mieszkać? - zapytałam zaciekawiona.
- O to to już się nie martw. - odpowiedziała uśmiechnięta.
- Powiedz mi w końcu! - krzyknęłam 
- Będziemy mieszkać w apartamencie. - odpowiedziała.
- Ale same? - zapytałam.
- Nie no co ty,, wynajęłyśmy tylko górę. 
- A pokoje? - zapytałam jeszcze raz.
- Mamy 4 pokoje 2 łazienki  i jedną kuchnię. - odparła z wielkim uśmiechem na twarzy.
- No to fajnie. Byłam już spokojna aby móc zamknąć oczy i znaleźć się w innym świecie. Moje marzenia znowu przerwał głos Alex :
- Zapomniałabym mamy jeszcze dwa tarasy. 
- Zaskakujesz mnie. A skąd weźmiemy pieniądze? - zapytałam.
- Moi rodzice, twoja ciocia i Chris.
Nagle ogarnęło mnie wielkie szczęście gdy Alex wspomniała o Chrisie. To przyjaciel nikt więcej czasami  mam wrażenie, że jest kimś więcej niż przyjacielem. Lubię go, kiedyś to nawet, że będziemy razem ale to wszystko na nic. Teraz znowu tak myślę a w dodatku mam wrażenie, że on tez tak potajemnie myśli. Po tym jak mnie czule pocieszał wszystko nabrało sensu. A może to tylko Amok. Wiem tylko tyle, że gdy będziemy razem możemy tego nie wytrzymać w szczególności nasza przyjaźń tego nie wytrzyma. A może go naprawdę kocham? Może on mnie też? A może to wszystko to jedna wielka bajka w której wszystko może się zdarzyć a moje marzenia nigdy się nie spełnią.
- Halo! Jessica jesteś tam? - zapytała  Alex. 
- Tak, tak przepraszam zamyśliłam się. -odpowiedziałam. 
- Znowu myślałaś o Steve'ie? - zapytała rozwścieczona.
- Nie to już przeszłość. - parsknęłam pod nosem.
- O Chrisie? Tak na pewno o nim! - krzyknęła.
- Ale ty dociekliwa. - odparłam.
- Pamiętaj, że przede mną niczego nie da się ukryć. Ty coś do niego czujesz a ja widzę, że on co ciebie też. - odpowiedziała zadowolona.
- Nie no co ty to tylko przyjaciel nikt więcej! - powiedziałam zawstydzona.
- Tak tak dobra niech ci będzie. - parsknęła.
Jess weź się w garść to tylko przyjaciel pamiętaj......
- Już jesteśmy. - usłyszałam głos Alex pakującej wszystkie rzeczy do torby.
- To super. - odpowiedziałam radośnie.
Wyszłyśmy z samolotu i ruszyłyśmy z walizkami w stronę pierwszej lepszej taksówki. Alex szła jako pierwsza. Znała całe tę okolicę, co roku przyjeżdżała tu z rodzicami. Fajnie miała mnie takie szczęście nigdy nie spotka.
- No chodź szybciej! - krzyknęła zdeterminowana.
- Już idę spokojnie. - powiedziałam i szybko wsiadłam do taksówki.
Jechałyśmy ponad godzinę zatrzymując się co chwilę w korku. Paryż też był piękny a Londyn co coś innego. Piękne budowle, kamienice, zatłoczone ulice aż che się żyć.
Wysiadłyśmy z taksówki i ruszyłyśmy w stronę pięknego biało-brązowego apartamentu.
Przez chwile poczułam się jak w niebie.
- Co tak stoisz? Chodź idziemy! - krzyknęła zadowolona Alex.
- Okey! - krzyknęłam zadowolona i ruszyłyśmy w stronę budynku.
Przestrzeń w środku wyglądała przepięknie. Nigdzie nie widziałam piękniejszego miejsca.
- To tutaj. - powiedziała Alex i ruszyła w stronę recepcji.
- Dzień dobry apartament za nazwiska Rose i Harvey jest już gotowy.
- Tak oczywiście. Tu są klucze dla was - powiedział młody chłopak zza biurka.
- Dziękujemy. - powiedziałyśmy jednocześnie i oby dwie zaczęłyśmy się śmiać a chłopak śmiał się razem z nami. 
- Którędy mamy iść? - zapytałyśmy.
- Chodźcie za mną ja wam pokażę. - powiedział chłopak.
Spojrzałam się na niego i po chwili poczułam jego wzrok na mojej twarzy. Czułam się idiotycznie, kątem oka dostrzegłam małą wizytówkę na jego białej koszuli. Ma na imię Kellin. Kolejny chłopak nic gorszego mnie już chyba nie mogło spotkać. 
Szliśmy wąskim korytarzem aż w końcu chłopak zatrzymał się i pokazał nam nasz pokój.
- To tutaj. - powiedział.
- Dziękujemy Kellin. - powiedziałam żartobliwie a Alex zaczęła się śmiać. Zobaczyłam tylko jak chłopak uśmiechnął się i spojrzał na mnie.
- Jeszcze raz wielkie dzięki. - powiedziała Alex.
- Nie ma za co, mam nadzieję, że niedługo znowu się spotkamy. - powiedział i znowu spojrzał się na mnie. 
- Na pewno. - powiedziałyśmy radośnie. 
Weszłyśmy do naszego nowego mieszkania. Zabrakło mi słów gdy tylko ujrzałam pierwsze pomieszczenie w naszym mieszkaniu. Było pięknie zupełnie tak jak to sobie wyobrażałam.
Salon był biały w piękną czarną tapetę, zabrakło mi słów aby to opisać.
- Mam pomysł. Rozpakujmy się i chodźmy spać. - zaproponowała.
- Tak to dobry pomysł. - odpowiedziałam i ruszyłam w stronę sypialni.


                                                                ****************
Ten oto rozdział został napisany w dość ekspresowym tempie. Wystarczył tylko jeden wieczór ale i tak myślę,  że jest nudny. Komentujcie a obiecuję, że was nie zawiodę. 
Całuję :*

2 komentarze:

  1. Dzisiaj po raz pierwszy weszłam na Twojego bloga i po przeczytaniu wszystkiego stwierdzam, że będę tu stałym gościem ^^ Ciekawie się zapowiada ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O jejciu ^^ nie spodziewałam się, że komuś może się to spodobać na serio, tak o wieczorami sobie pisze :D

    OdpowiedzUsuń